|
.
.
|
|
Zdjęcia:
J. Kunicki
Historia
|
|
Mieszkańcy powiatu oleckiego nie mieli wpływu
na bieg wydarzeń politycznych w swoich rodzinnych stronach. Decyzje w tych
sprawach zapadały w Królewcu lub Berlinie, ale skutki tych decyzji
odczuwane były niejednokrotnie przez miejscową ludność bardzo boleśnie.
Tak było w roku 1914. Kończył się w Prusach Wschodnich stuletni okres
pokoju, jaki zapanował tu po wojnach napoleońskich. Zaczynała się wojna
światowa.
Z koszar, które zbudowano w mieście, 1 sierpnia 1914 roku wyruszali żołnierze
na wojnę z Rosją. Było rzeczą oczywistą, że Rosjanie wkroczą na teren
powiatu oleckiego, położony w strefie przygranicznej, i że wykorzystają
trzy drogi bite, prowadzące do miasta: Mieruniszki-Kowale-Olecko,
Borawskie-Olecko i Cimochy-Olecko.
Już w nocy z 3 na 4 sierpnia do Cimoch wkroczyły małe oddziały
rosyjskiej kawalerii, przeprowadzając rozpoznanie. Nie obyło się bez plądrowania
mieszkań, rabunku odzieży i mebli, wywózki wojennych zdobyczy.
Około 7 sierpnia stwierdzono obecność nieprzyjaciela także w północnej
części powiatu — w lasach koło Borkowiny. Dochodziło do pierwszych
starć zbrojnych. Taka potyczka miała miejsce 12 sierpnia pod Drozdowem.
14 sierpnia Olecko przeżywało trudny dzień. Zaznaczył się wyraźnie
nacisk wojsk rosyjskich na miasto z dwóch stron: z północy i południa.
Oddziały dywizji kawaleryjskiej, podległej generałowi Gurko, zajęły
wiele wsi w powiecie; w okolicy Garbasa spłonęło 231 budynków. Na miasto
padały granaty od strony Imionek, z kie-runku Sedrank nieprzyjaciel
prowadził ostrzał z broni ręcznej i maszynowej, nie oszczędzając obiektów
oznakowanych flagami Czerwonego Krzyża, jak szpital czy sierociniec.
Stawało się coraz bardziej jasne, że miasta nie da się utrzymać.
Atmosferę tych dramatycznych wydarzeń ukazuje Barbara W. Tuchman
w swej książce “Sierpniowe salwy”:
“O świcie 12 sierpnia część Pierwszej Armii gen. Rennenkampfa, składająca
się z dywizji kawalerii pod dowództwem gen. Gurko, wspieranej przez dywizję
piechoty, wyprzedzając główne siły rozpoczęła inwazję na Prusy
Wschodnie i zajęła miasteczko Margrabowę, oddalone o 8 km od granicy.
Strzelający podczas przyjazdu na przedmieściach i w pustym rynku Rosjanie
przekonali się, że miasteczko jest nie bronione i że zostało ewakuowane
z wojsk niemieckich.
Sklepy były zamknięte, a mieszkańcy obserwowali żołnierzy ukradkiem z
okien. Mimo, że nie było żadnych walk, ludność wsi uciekała
w pośpiechu przed postępującymi szwadronami, tak jakby to było ustalone
wcześniej.
Już pierwszego ranka Rosjanie zaobserwowali słupy czarnego dymu wznoszące
się wzdłuż linii ich przemarszu, które, jak okazało się przy zbliżeniu
do nich, nie pochodziły z podpalonych przez uciekających mieszkańców
gospodarstw i domów, lecz z zapalonych stert słomy, stanowiących sygnał
wskazujący kierunek posuwania się na-jeźdźców.
Wszędzie znajdowano dowody systematycznych przygotowań niemieckich. Na
szczytach wzgórz zbudowano drewniane wieże obserwacyjne. Chłopców w
wieku 12-14 lat z miejscowych gospodarstw zaopatrzono w rowery, aby pełnili
funkcje gońców.”
18 sierpnia Rosjanie otoczyli całkowicie miasto, a następnego dnia je zajęli.
Nie przebywali tu zbyt długo, jakkolwiek ludność miejscowa dotkliwie
odczuła ich obecność. Losy bitewnych zmagań ważyły się w tym czasie
gdzie indziej. Po dymisji gen. Maxa von Pritwitza dowodzenie niemiecką 8
armią w Prusach Wschodnich objęli Paul Hindenburg i Erich Ludendorff, którzy
rozbili pod koniec sierpnia 1914 roku 2. armię rosyjską gen. A. Samsona w
wielkiej bitwie między Działdowem a Olsz-tynkiem. 4 września uderzyli na
1. armię rosyjską gen. Rennenkampfa, która także poniosła klęskę w
okolicach Wielkich Jezior Mazurskich.
W tej sytuacji mieszkańcy Olecka już 7 września mogli dostrzec
zaniepokojenie wro-ga. Zbliżał się bowiem ze swoim wojskiem niemiecki
generał von Morgen, a od strony Ełku, gdzie toczyły się walki, dochodziły
odgłosy artyleryjskiej kanonady. 10 września ciągnęły przez miasto w
odwrocie oddziały rosyjskie, kierując się szosą na Wieliczki i Cimochy.
Ich odwrót zamykali kozacy, którzy aresztowali i przesłuchiwali wielu
mieszkańców Olecka. Następnego dnia, 11 września, wkroczyły ponownie do
miasta wojska niemieckie.
Ale walki na tym się nie zakończyły. W dniach od 30 września do 2 października
trwała krwawa bitwa nad Rospudą koło Raczek; od 5 do 7 października
walki prze-niosły się w okolice Cimoch. Szala zwycięstwa znów przechylała
się na stronę Rosjan. Zarządzono ewakuację ludności cywilnej z powiatu
oleckiego.
Na miejscu pozostało w powiecie jedynie 2 tysiące mieszkańców, w mieście
– zaledwie 50 osób, głównie starsze kobiety i dzieci. Pozostały też 3
siostry opiekujące się chorymi w miejscowym przytułku.
6 listopada ponownie wkroczyli do Olecka Rosjanie. Tym razem zabawili tu
nieco dłużej – przeszło 3 miesiące.
W lutym 1915 roku doszło do nowych walk na terenie wschodnich Mazur.
Rosjanie ponad tydzień stawiali zaciekły opór pod Ełkiem, zanim zmuszeni
zostali do opuszczenia zajętych pozycji. 12 lutego 1915 roku wkroczyły do
Olecka wojska niemieckie. Do swych domostw wrócili także mieszkańcy ziemi
oleckiej, by przystąpić do budowy powojennych zniszczeń.
W niemieckiej literaturze historycznej można znaleźć wiele uwag na temat
okrucień-stwa Rosjan w zajętej części Prus Wschodnich wobec ludności
cywilnej. Dotyczy to również Olecka i okolicy. Oto w Szarejkach kozacy
schwytali pastora Horna, które-go obrabowali, a następnie domagali się
udzielenia informacji w języku rosyjskim. Ponieważ nie znał on
rosyjskiego, postrzelili go, raniąc mocno w płuco i szyję. Odnalezionego
później duchownego odwieziono do szpitala w Gołdapi.
Innym razem grupa cywilów obserwowała ze wzgórza pod Orzechówkiem zbliżającego
się nieprzyjaciela, który zaczął do nich strzelać. Jednemu spośród
zebranych nie udało się zbiec, wobec czego wzięto go do niewoli i bez
powodu rozstrzelano w Giżach. Inny cywil, który szukał schronienia w zaroślach,
został także zastrzelony.
Spośród ludności cywilnej zginęło w powiecie oleckim ponad sto osób, a
około 800 zostało deportowanych w głąb Rosji.
Na terenie powiatu zniszczeniu uległo 1735 budynków, z czego 489 budynków
mieszkalnych, 952 obory, stajnie i stodoły oraz 7 budynków szkolnych.
Zniszczone lub spalone były młyny, prawie nic nie zostało z maszyn, narzędzi
rolniczych, zboża i mebli. O rozmiarach strat w inwentarzu żywym świadczy
fakt, iż z około 18 tysięcy koni pozostało w powiecie tylko 400, z 33
tysięcy sztuk bydła — zaledwie 600, z 250 tysięcy świń — jedynie
100.
Samo miasto nie poniosło wielkich strat w zabudowie. W czasie walk od
pocisków armatnich zniszczonych lub uszkodzonych zostało 19 domów, wśród
nich miejscowa drukarnia, która od lat drukowała gazetę olecką —
“Oletzkoer Zeitung”. Zniszczony został też most na Ledze koło młyna.
Natomiast wnętrza mieszkań, pozo-stawione w nich meble i urządzenia
gospodarstwa domowego, zostały niemal doszczętnie obrabowane i wywiezione
bądź zdewastowane.
Większość tych strat i zniszczeń usunięto jeszcze w czasie wojny dzięki
pomocy materialnej okręgów nie dotkniętych zniszczeniami wojennymi oraz
pracy przymusowej rosyjskich jeńców.
Z granic powiatu oleckiego Rosjanie wyparci zostali do 14 lutego 1915 roku.
21 lute-go złamany został całkowicie opór wojsk rosyjskich w Prusach
Wschodnich. Według danych niemieckich, do niewoli wzięto 100 tysięcy jeńców,
w walce poległo 165 tysięcy Rosjan.
Dziś świadectwem tych dramatycznych zmagań wojennych są cmentarze poległych
żołnierzy na ziemi oleckiej. Jeden z nich mieści się w zachodniej części
dawnego cmentarza ewangelickiego w Olecku. Pochowano tam według Maxa
Dehnena 143 żołnierzy rosyjskich i ponad 100 niemieckich. Autor ten
opracował szczegółowy rejestr poległych w powiecie żołnierzy,
zidentyfikowanych i nieznanych, poczynając od pierwszych starć z 11
sierpnia 1914 roku w okolicy Mieruniszek i 17 sierpnia koło Kowal Oleckich.
Na terenie gminy Kowale cmentarz rosyjsko-niemiecki z lat 1914-1915
znajduje się w północnej części tej wsi, po wschodniej stronie szosy
Olecko-Kowale-Gołdap. Pochowano na nim kilkudziesięciu żołnierzy
niemieckich i 136 rosyjskich. Tekst z książki: Ryszard Demby
OLECKO Czasy, ludzie, zdarzenia
|